Kategorie: Wszystkie | o Juniorze | o Tatinku | o pracy | o uczuciach | rozmaitości
RSS
sobota, 23 października 2010
a ja..

zapisałam się do szkoły..
edukują mnie :) intentsywnie.
co prawda tylko raz w miesiącu, no, ale zawsze..
po dwóch miesiącach zastanawiania się, przeliczania i kalkulowania - zdecydowałam się w czwartek;) no i dzisiaj byłam na pierwszym zjeździe.

żeby sobie życie utrudnić - nie mówię na razie nic w pracy, bo szefowa jakoś strasznie ostatnio przeczulona w temacie, że ja chciałabym zająć jej miejsce, a firma chce ją zwolnić.
dostała chyba jakiejś psychozy, bo ciągle chwyta mnie za słówka, wyszukuje dowodów na potwierdzenie swojej tezy; i ostatnio wyraziła niezadowolenie, że ja wiedziałam coś, o czym ona zapomniała.. szok.. aż ciężko się z nią pracuje.
informacja o tej mojej szkole albo narobiłaby strasznego dymu, albo ona zaczęłaby mnie prześladować.. więc na razie nic nie mówię..

i w ten sposób - do lipca mam jeden weekend w miesiącu wyjęty z życia domowego.
i nawet mi się to spodobało.. to, że ktos inny cały dzień zajmie się Juniorem..
chociaż, nie powiem, zdążyłam się stęsknić ;)
no, ale liczę, że jak skończę, uzyskam świadectwo, to może nawet pójdę gdzieś krok dalej w życiu zawodowym.. tak, taki mam plan ;)
oby udało się go spełnić..
21:28, sajgonetka , o pracy
Link Dodaj komentarz »
domowo

ja znowu, zgodnie z porą roku, jestem matką samotnie wychowującą Juniora ;)
jak Junior chodzi do żłobka - to całość opieki w domu spadła na mnie.. wszystkie popołudnia, wieczory, weekendy - mama na cały etat..
tata Juniora - częściej go nie ma w domu, niż jest.. a jak jest - to późno wieczorem, albo w ciągu dnia (jak Junior bawi się w żłobku), ot, i tyle syna widzi..
już nawet nie wspominam o pomocy mężowej w innych sprawach niż wychowywanie dziecka.. [czy już pisałam, że nienawidzę mężowej pracy??? nienawidzę to mało powiedziane.. wrrrr..]
a o życiu małżeńskim chyba nie pamiętam.. albo nie chcę pamiętać..
ot, takie życie.. smutne trochę ostatnio..
Junior

Junior od połowy sierpnia uczęszcza do żłobka :)

tzn. w sierpniu był dwa dni, bo potem dostał kataru, ja dostałam zapalenia gardła, i nie miał jak się sam do żłobka dostać ;) więc siedzieliśmy w domu..

we wrześniu - pierwsze dni ciężkie, ale już jest ok.
tzn. było, bo ostatnie dwa tygodnie siedzi w domu - pierwszy tydzień z maminego lenistwa (zamknęli celem remontu drogę, którą jeździmy do żłobka, a objazd prowadzi albo wertepami, albo przez połowę miasta - oczwiście w korku..), a drugi tydzień - zaczynało się robić zapalenie oskrzeli (u Juniora).

oczywiście, jak to w życiu bywa - Juniora ominęły w żłobku przez ten czas dwie atrakcje (mamy monitoring strony www żłobka): żłobkowe fotografowanie i wizyta strażaków ;( szkoda..
ale za to w poniedziałek będzie teatrzyk - więc muszę dziecko zawieźć [[przez wertepy, w jedną stronę 40 minut korka, w drugą stronę 40 minut korka, potem do pracy, potem powrót po dziecko... słabo mi jak pomyślę o samej jeździe..]

poza tym - widzę postępy [wiążę bezpośrednio ze żłobkiem..]: samodzielne wołanie i siadanie na nocnik, samodzielne jedzenie łyżką i widelcem ;0 wiem, że to niedużo, ale Junior leniwcem jest strasznym..

w żłobku podobno je wszystko, chętnie i sam.. w domu - odmawia jedznia [co potrafię zrozumieć, bo jakoś nie mam weny twórczej na gotowanie.. a w żłobku podają codziennie coś innego.. konkurencja mnie przerasta ;) ]

więcej chwalić się nie ma czym ;)
.

no a teraz małe przyspieszenie..
ale weny dalej brak ;) więc w ramach samotnego wieczoru spróbuję troszkę nadrobić..
21:13, sajgonetka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 lipca 2010
a u mnie..

czas jakoś zwolnił, tyle że jest go mniej.
pewnie to przez to, że Junior coraz bardziej absorbujący, a M. dużo pracuje..
z kolei - wieczorem wolę książkę poczytać [ostatnio przerabiam Kathy Reichs], niż zajmować się netem, sprzątaniem, czy innymi przyziemnymi czynnościami ;)

znowu mam zajawkę na swoje zdrowie - poszłam do fizjoterapeuty, i mam na bóle pleców rozpisane ćwiczenia i zabiegi rehabilitacyjne; oczywiscie czas oczekiwania może człowieka zniechęcić przed samą terapią, ale trudno - plecy bolą, bo jednak i praca przy komputerze, i dźwiganie (teraz już mniej) 13-kilogramowego Juniora robi swoje ;)

poza tym - zastanawiam się nad psychologiem.. bo jednak z tyłu czaszki siedzą mi jakieś dziwne myśli, i czasami widzę po swoim zachowaniu, że sama sobie z tym nie daję rady..

ot, takie to życie..

21:30, sajgonetka
Link Komentarze (4) »
Juniorowo

Junior rośnie :)
skończył całkiem niedawno półtora roku.
i cichaczem dokonał wielkiego skoku rozwojowego..
w ciągu kilku dni "puścił się", zaczął chodzić, biegać, wspinać się, podciągać..
rozumie już bardzo dużo, wykonuje proste i bardziej skomplikowane polecenia..
ogólnie daje nam dużo radości :)

dzisiaj nawet zrobiliśmy postrzyżyny.. niby włosów dużo na głowie nie miał, ale przy szyi już loki mu się zawiązywały.. a w te upały pewnie wcale wygodnie mu nie było.. więc dzisiaj - spotkanie z maszynką pierwszego stopnia :0 mam nadzieję, że mu się podobało..

w czerwcu byliśmy na krótkich wakacjach nad morzem, pogoda nawet dopisała, Junior się zaznajamiał z wielką wodą (ale jeszcze bakcyla nie złapał), piachu miał pod dostatkiem, i korzystał na maksa :)
chcemy jeszcze wyjechać w sierpniu, ale na razie rozglądamy się za kwaterą - a ceny nas powalają na łopatki..

poza tym, Junior jest grzecznym chłopcem.. [oby nie zapeszyć] byle tak dalej :)


a, i jeszcze jedna wiadomość - Junior od września pójdzie do żłobka :) udało się nam dostać, więc będziemy go socjalizować :)

:)

jestem, jestem :)
dzięki, Kubowo, za doping.. :)
ale ostatnio i weny brak, i czasu..
ale nadrobię..
21:19, sajgonetka
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 kwietnia 2010
ja się nie zgadzam..

wiem, że śmierć jest niesprawiedliwa.. bo nie ma się na to wpływu..

ale teraz to, co się dzieje po katastrofie lotniczej w Smoleńsku, jest jeszcze bardziej niesprawiedliwe..

jestem pełna współczucia dla rodzin ofiar katastrofy, mogę sobie tylko wyobrazić, co teraz przeżywają, jakie mają myśli, jak ciężko im się jest pogodzić ze stratą osób najbliższych, jak ciężko będzie im ułożyć sobie życie bez tych osób..

niesprawiedliwe zwłaszcza dla ludzi naprawdę zasłużonych dla Polski, o których się teraz niemal zapomina, tylko dlatego, że pierwszą i główną ofiarą katastrofy jest Prezydent RP.
jest to w jakiś sposób zrozumiałe.. chociaż trudne do zrozumienia [przynajmniej dla mnie].

ale fakt, że tegoż prezydenta chcą pochować wraz z małżonką na Wawelu - to już jest totalnie niesprawiedliwe..
zgodnie z zapisami mądrych ksiąg: Groby Królewskie na Wawelu, to groby znajdujące się w kryptach pod katedrą wawelską w Krakowie; jest to siedem krypt, połączonych ze sobą korytarzami. Spoczywają w nich królowie polscy (od Zygmunta Starego po Augusta II Mocnego), ich rodziny oraz wielcy bohaterowie polscy.
chodzi mi o to słowo: Bohaterowie.

proszę wytłumaczcie mi - z całym szacunkiem dla osób zmarłych niżej wymienionych:
jakim bohaterem jest pan Lech Kaczyński?
i jakim bohaterem narodowym jest pani Maria Kaczyńska?

bo przykro mi bardzo - bohaterstwa w ich życiu ani śmierci nie widzę..

chciałabym doczekać momentu, kiedy o tym, kto powinien spoczywać w miejscu poświęconym bohaterom narodowym - decyduje naród..
07:36, sajgonetka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 kwietnia 2010
[10/04/2010]

żałoba narodowa.
wszędzie hasło "bądźmy razem"..
a z ukrytych zakamarków dobiegają spekulacje, oszczerstwa, kpiny, spekulacje..

fakt, niewielu z tych co zginęli tak naprawdę zasłużyło na to, by mówić o nich "bohaterowie", "patrioci"..
fakt, strata dla Polski to duża, wiele osób straciło życie, jeszcze więcej osób straciło bliskich..
nie doszukuję się winy kogokolwiek, bo takie nieszczęścia zdarzają się "same", w najmniej odpowiednim momencie..

13:25, sajgonetka
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 marca 2010
..

gdzieś mi się gubi czas..
niby go mam, ale nagle znika..
niby jest, ale wciąż go brak..
ktokolwiek wie, ktokolwiek widział - proszę o kontakt..
21:12, sajgonetka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 lutego 2010
się porobiło..

dawno, dawno temu pisałam o zmianie pracy..
no, może zmiana to sensu stricte nie była, ale zawsze..
bo chyba wtedy jakoś wieści nie zaktualizowałam..
chyba na chwilę zniżyłam się do poziomu właściciela Firmy i nie złożyłam wypowiedzenia, ale złożyłam wniosek o urlop wychowawczy. wiem, trochę to nie fair - ale trudno, skoro właściciel Firmy nie poczuwał się do wypłaty części mojej pensji, to trudno, ja też skrupułów nie mam..

inna sprawa, że w Firmie nie wiedzą, że pracuję na pół etatu w Fabryce.
trudno.

no, ale teraz do mnie zaczęli wydzwaniać z propozycjami, żebym urlop wychowawczy skróciła, bo nie mogą znaleźć nikogo właściwego na moje miejsce, że praca czeka, że mnie potrzebują, i takie tam - wszystko w tym tonie..
ok, udałam zainteresowanie - i dowiedziałam się, że każda osoba przyjęta na moje miejsce, maxymalnie po miesiącu odchodzi; że szef Firmy robi taką atmosferę, że aż się odechciewa; że urlopy jakiekolwiek to fikcja; że o podwyżce dla mnie nie ma mowy, no, chyba że pokażę, jak bardzo mi zależy (czyli żadnych ulg dla młodej mamy); że o samochodzie służbowym mogę zapomnieć..

ech.. wymówiłam się brakiem opieki dla dziecka;)

a w Fabryce - mam luz, o 11.30 wychodzę do domu i zapominam o tym, co się tam działo; mam szacunek i podziw ludzi, że daję radę godzić pracę z małym dzieckiem; nie ma problemów z ewentualnym dniem wolnym czy zmianą godzin pracy..

i jak mi się tylko przypomni, że są takie firmy jak Firma, to od razu ściskam Juniora i cieszę się, że mogłam się wymiksować z takiego układu...;)

..

może i faktycznie, tytuł nie taki, i nie to, co powinno być..
ot, był to zwykły mały kryzysik, jak co miesiąc, związany pewnie z jakimś odszczepieńcem z gatunku pms'ów ;)
ale już dobrze..

ba, nawet się cieszę, że jestem sama - bo mogę więcej czasu z Juniorem spędzać, mieć od niego stado buziaków i uścisków ;)
nieprzespane noce nauczyłam się ignorować;)
na M. nie narzekam, bo to nic nie daje ;)
a to, że Junior nie chodzi - może to i lepiej, bo nie muszę ja za nim biegać, tylko on biega za mną ;)

21:24, sajgonetka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 lutego 2010
depresyjnie

a może to wszystko moja wina??
bo skądś się przypałętał do mnie katar..
(no dobra, nie skądś, tylko M. go przywlekł z jakiegoś bliżej nie określonego miejsca)
i przez ten katar jakaś taka nerwowa się zrobiłam..

zastanawiam się, na ile problemy faktycznie są, a na ile są tylko w mojej głowie..

no bo chociażby - Junior rośnie.. staje się coraz mądrzejszy, coraz sprytniejszy..
ale i tak nieustannie zastanawiam się, czy aby na pewno rozwija się prawidłowo..
bo jak tak widzę dzieci koleżanek, w bardzo zbliżonym wieku, które duużo gadają, chodzą, biegają, same jedzą i rysują, to czasami się aż zastanawiam, o co chodzi..
czy to Junior jest w tyle, czy te dzieciaki są aż tak do przodu?

inna kwestia to brak odpoczynku.. totalne zmęczenie materiału..
po powrocie z pracy, tak od 12 do samego spania jestem z Juniorem sama; czasami M. jest..
i całe wszystko co związane z Juniorem jest na mojej głowie..
plus większość tego, co związana z domem..
i powoli mam tego dość..
czuję się, jakbym była na trzech etatach w dwóch fabrykach i jednej kopalni..
ok, wiem, że nikt nie obiecywał, że będzie łatwo..
ale też nie było mowy o utrudnianiu..

czy naprawdę bycie matką i kobietą jest takie męczące?
czy to tylko mi się tak wydaje??

do własnego dziecka.
dzisiaj mi wstyd przed samą sobą..
gówniarz mnie wyprowadził z równowagi..

skubaniec wyspał się w dzień, a w nocy spać nie chciał,
o północy się obudził.. albo się darł, albo chciał przy piersi poleżeć,
ogólnie cały był na nie..
ani kołysanki, ani bajki, ani zabawki, ani opowiadania, ani nic-a-nic..
w końcu na niego krzyknęłam, żeby się zamknął..
i o dziwo posłuchał..
pokwilił jeszcze trochę, ale usnął..
o 4 rano było to samo.. r/>ech.. do tej pory mnie telepie z nerwów..
i albo to kolejne ząbki, albo pełnia, albo przestaję być cierpliwa..
ech..
sobota, 26 grudnia 2009
urodzinowo

z okazji urodzin Juniora - zrobiłam tort, zaprosiliśmy rodzinkę i świętowaliśmy pierwszy rok życia Juniora..
Junior po oswojeniu się okazał się grzecznym dzieckiem, pozwolił się nosić, trzymać na kolanach, bawić ze sobą; ba, pozwolił nawet, żebym ja znikała z pola widzenia..
dostał trochę prezentów, wiele życzeń i miał okazję zdmuchnąć świeczkę :)
ja z okazji tych jego urodzin zażyczyłam sobie, żeby miły i grzeczny chłopczyk, którego wychowuję od roku - powrócił ;) bo jego pierwszoroczna zmiana daje mi się mocno we znaki..
21:07, sajgonetka , o Juniorze
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31